Forum języka japońskiego • Zobacz wątek - Kursy + samozaparcie więcej warte niż japonistyka?
Strona główna forum Pomoce do nauki języka japońskiego Sposób na naukę - rady i porady Kursy + samozaparcie więcej warte niż japonistyka?

Kursy + samozaparcie więcej warte niż japonistyka?


Rzaki Pak Początkujący

Posty: 13
Tak się ostatnio zastanawiam nad tym, co bym chciał robić po szkole. Wiadomo; jak się jest w liceum to trzeba zacząć myśleć o studiach, a te się wybiera z myślą o pracy. Do tej pory wyobrażałem sobie dwa warianty tego co mógłbym robić po szkole: przejąc władze nad wszechświatem albo robić cokolwiek byle było to związane z Japonią. Pierwszy wariant wydał mi się bardziej pociągający, ale z bólem odkryłem, że nie ma w tym kierunku studiów... Tak więc z ciężkim sercem zdecydowałem: japonistyka. Wtedy w mojej głowie pojawiło się następne pytanie: i co ja będę mógł sobie zrobić z tą japonistyką po studiach? Z zaskoczeniem odkryłem, że mogę właściwie robić wszystko to... do czego nie są wymaga w ogóle jakiekolwiek studia! Jakoś szczególnie mnie to nie zasmuciło - i tak planowałem założyć jakąś własną firmę - ale po dojściu do tego wniosku pojawił się następny... I w tym momencie to co piszę zaczyna mieć jakikolwiek związek z tematem : >

Otóż jak myślicie, czy można się zamiast studiów zadowolić kursami? Ja osobiście zaczynam myśleć, że to całkiem nie głupia myśl. Czemu?

Po pierwsze primo: : > Sam fakt skończenia japonistyki NICZEGO nie daje. No może poza kilkoma zawodami typu ambasador, ale... tam wszystkie stanowiska są pozajmowane! A inne rzeczy, które mnie interesują wymagają znajomości języka (więc co najwyżej certyfikatu), a nie studiów jako takich.

Po drugie primo: Aby skończy japonistykę trzeba poświęcić 8 lat! 3 lata liceum + 5 japonistyki (przy czym po zmarnowaniu pierwszych 3 lat nie ma gwarancji, że się na japonistykę dostanie...). Co prawda, jako niewolnicy państwa, musimy spełnić nasz niewolniczy obowiązek i uczyć się do 18 roku życia, ale w moim przypadku daje to i tak 7 lat.

Po trzecie primo (albo drugie secundo, jak kto woli): Kursy dają nam właściwie to samo co japonistyka, ale szybciej! Myślę, że z odrobiną samozaparcia można opanować japoński w 2-3 lata (jeśli nikt nam nie każe jednocześnie uczyć się matematyki, fizyki, polskiego, biologii itp), a więc o 4 lata szybciej niż na japonistyce!

Po czwarte primo: ucząc się na kursach mam więcej czasu, więc mogę pracować, czyli zarabiać.

A teraz pytanie do was, a nawet dwa:

1) czy myślicie, że dla mnie - osoby, która chodzi do liceum tylko po to aby dostać się na japonistykę, a na japonistykę idzie tylko po to, aby poznać japoński, a nie zdobyć dyplom - opłaca się marnować 7 lat życia (jakieś 5 lat kariery zawodowej), aby iść na japonistykę?

2) czy słusznie zakładam, że ucząc się 2-3 h (+ kurs) dziennie przez 2-3 lata nauczę się japońskiego w takim stopniu, aby móc czytać teksty literackie po japońsku? No góra 4 lata.

Post N lip 11, 2010 13:28
czkafa Przyjaciel japonki

Posty: 190
Lokalizacja: Tokio
Płeć: mężczyzna
Kursy nie dają takiego szybkiego tempa nauki. Na kursach jesteś jednostką nawet będąc chętnym do nauki nie sprawisz by inni kursanci uczyli się równie chętnie. Sugeruję naukę samodzielną bo wtedy można poświęcić tyle czasu ile się chce na to co się chce i kiedy się chce.

1) Nie opłaca się.
2) Możliwe ale teoria teorią a praktyka praktyką , w każdej chwili może przyjść przemęczenie materiału.

Post N lip 11, 2010 14:01
Rzaki Pak Początkujący

Posty: 13
Ach, zapomniałem zaznaczyć, że mam na myśli kurs indywidualny. Szkoła w moim mieście taki oferuje : >

Post N lip 11, 2010 16:35
wjzz Expert

Posty: 511
Lokalizacja: Wroclaw

Moja odpowiedź na drugie pytanie: Jeśli będziesz pracował z dobrymi materiałami, to może Ci się udać szybko się nauczyć japońskiego. Znam z jednego anglojęzycznego forum (podam później) osoby, które poprzez kilkanaście miesięcy solidnej i mądrej (tzn. opartej na sukcesach innych) nauki zaszły daleko. Dużo zależy jednak od motywacji. Jeśli masz jakieś hobby związane z Japonią, to masz dużą szansę na sukces.
Ja na przykład zacząłem się uczyć wiele lat temu, ale miałem trochę przerw, np. dlatego, że mi się znudziło albo miałem już dosyć. Udało mi się dotrwać, bo bardzo lubię mangę i kiedy w momencie wypalenia/zwątpienia w sens tego wysiłku otwierałem mangę w oryginale, to każde zrozumiane słowo/zdanie/historia sprawiało mi nieziemską przyjemność. Przez wiele lat nauka szła mi jednak powoli, bo nie znałem dobrych materiałów i dobrych metod nauki. Okazało się jednak, że są osoby, które uczą się w dość oryginalny sposób (tzn. inaczej niż np. na kursach językowych). Gdy użyłem niektórych ich metod, to w ciągu roku nauczyłem się więcej niż przez poprzednie pięć.
OK, ten przydługawy wstęp miał być na zachętę, teraz mięsko.

Żeby nauczyć się japońskiego musisz:
1) Nauczyć się dwu sylabariuszy: hiragany i katakany (po kilkadziesiąt znaków)
2) Nauczyć się przynajmniej czytać 2000 znaków kanji
3) Poznać gramatykę
4) Przyswoić sobie kilka tysięcy słów

Tak naprawdę, to przydałoby się też dobrze radzić sobie z angielskim, bo materiały po polsku szybko się kończą.

1) To jest łatwe, można po prostu pisać do upadłego i ćwiczyć czytanie przez kilka(naście) dni. Szczególnie ważna jest hiragana.

2) Tutaj jest tak: normalnie ludzie uczy się wszystkiego oprócz tego, a potem dochodzą kanji. W innym wariancie uczy się znaków wg częstości występowania. Jest to fajne o tyle, że po wkuciu pierwszych 200 to znamy powiedzmy co czwarty znak w gazecie, ale to tyle. Ciekawe jest podejście, w którym jeszcze przed nauką gramatyki uczy się samego pisania znaków na podstawie angielskich słów kluczy, bez nauki czytań. Zaczyna się tam nie od najczęstszych znaków, a od najprostszych, z których składane są następnie kolejne znaki. Dzięki temu nauka nie polega na wkuwaniu, a tworzeniu skojarzeń/obrazów. Więcej szczegółów (i fragment książki zawierającej opis metody i lekcje dla około 200 znaków) można znaleźć na http://www.kanji.koohii.com/. Warto tam poczytać o programach typu SRS, które służą do efektywnego uczenia się (polecam Anki - http://ichi2.net/anki/).
Przerobienie tych 2000 znaków wyżej opisaną metodą Heisiga zajmuje przeciętnie od 3 do 6 miesięcy regularnej pracy (niektórzy wyczynowcy robią po 100 znaków dziennie). Potem jest z górki (przynajmniej tak wynika z relacji, ja to zrobiłem dopiero w zeszłe wakacje i większość znaków już znałem).

3) Tutaj polecam:
a) kurs Tae Kima (bardzo konkretny i jasny) http://www.guidetojapanese.org/learn/grammar
b) do przetrenowania można użyć zbioru zadań z UAMu: http://press.amu.edu.pl/ksiegarnia/dys/ ... aponia.htm
c) jak już wszystko będzie jasne to można brać się za książki do gramatyki po japońsku - niezłe są Kanzen Master 2kyuu i 1kyuu oraz 500 Essential Japanese Expressions (http://www.thejapanshop.com/product.php?productid=16246)

4) Jeśli chodzi o słówka to niezłym pomysłem jest zacząć od pewnej bazy najpopularniejszych słówek. Na smart.fm jest lista 2000 takich słów pod nazwą Basic Japanese Core 2K (wraz z kontynuacją Intermediate Japanese Core 6K). Są tam zdania przykładowe z nagraniami profesjonalnych lektorów. Link - http://smart.fm/series/3318
Po opanowaniu tych słówek można się wziąć np. za czytanie tego co uważamy za ciekawe i uczyć się tych słówek, które wydają się często pojawiać. Pewna część osób próbuje Kanji Odyssey 2001 (http://www.coscom.co.jp/ebook/e-2001kanji.html). Pomysłem z ww. forum jest to, by najpierw nauczyć się samego pisania znaków, a czytania poznać poprzez tego typu zbiory słówek. Jak komuś będzie mało to bardzo fajne jest Kanji in Context (zawiera około 9K słów, do 1 kyuu włącznie).

Oprócz tego dobrze jest dużo oglądać i słuchać po japońsku, żeby się oswoić z językiem.

Ponieważ pora kończyć, a został tylko napoczęty to podam trochę linków do poczytania:

AJATT - All Japanese All The Time blog gościa, który nauczył się japońskiego w 9 miesięcy i opisał swoje metody nauki (nie napisałem np. o ciekawej metodzie zdań (ang. sentence mining))

Forum na kanji koohi To właśnie tutaj jest mnóstwo zapaleńców, którzy kombinują co by tu zrobić, żeby się uczyć lepiej, szybciej i porządnie. Tutaj można się dużo dowiedzieć na temat SRS-owania, metodzie AJATT i nie tylko.

Post Pn lip 12, 2010 16:26
Niltinco Avatar użytkownika
Moderator

Posty: 898
Płeć: kobieta
Można dobrze opanować japoński bez pójścia na japonistykę, ale to w jakim tempie opanujesz język zależy głównie od ciebie (można w 3 lata, a można i do usranej śmierci męczyć się z hiraganą jak ktoś jest wyjątkowo tępy - niestety znam takie osoby :/).
Btw, po co do skończenia japonistyki wliczasz liceum? Same studia (od zera do magisterki) trwają 5 lat.

Post Wt lip 13, 2010 09:33
Rzaki Pak Początkujący

Posty: 13
Nie chodzi o to ile trwają studia, ale ile trzeba czasu, aby osiągnąć cel - nauczenie się japońskiego - idąc tą drogą. Jeśli założyć, że liceum nie jest do niczego potrzebne, jeśli nie chce iść na studia, to przy obliczaniu zaoszczędzonego czasu trzeba i je uwzględnić. Tak więc, aby nauczyć się japońskiego na japonistyce trzeba poświęcić, w moim przypadku 7 lat. (rachunek ten się zmieni, jeśli dojdę do wniosku - a raczej dojdę : P -że może warto zrobić jakieś inne studia, a japońskiego uczyć się równolegle. Wtedy te 2 lata się nie liczą, bo występują w oby wariantach).

wjzz: dzięki za tak rzeczową odpowiedź : >

Waszym zdaniem kurs ESKK (w wariancie dwie porcje na miesiąc) nadaje się do samodzielnej, intensywnej nauki? Co prawda uczyłbym się dodatkowo słówek (2000 na 10 miesięcy to jakiś żart. Spokojnie można oponować przez ten czas 6000-7500 słówek : >), ale jak ten kurs stoi z gramatyką? Jest dobrą bazą do dalszej nauki? Czy może jest stratą czasu i szybciej można opanować ten materiał samodzielnie? Jeśli tak to co polecacie : > Stacjonarny kurs na samym początku nie wydaje mi się zbyt dobrym pomysłem (bilans kosztów i poziomu trudności materiału wychodzi raczej niekorzystnie).

Post Wt lip 13, 2010 14:01
Niltinco Avatar użytkownika
Moderator

Posty: 898
Płeć: kobieta
Samodzielna nauka na sam start to w ogóle zły pomysł. Samodzielnie można się uczyć jak ma się już pewne podstawy, a i tak nawet w tym wypadku konsultacja z kimś bardziej obeznanym jest potrzebna do sprawdzenia czy nie uczysz się z błędami.
Jak masz czas to przejrzyj sobie ten artykuł: http://forum.ohayo-nippon.net/ftopic2756.html.

Btw, 5 lat japonistyki nie oznacza, że na tych studiach nie można języka opanować szybciej. Wszystko zależy od zaangażowania ucznia/studenta no i wyjazd do Japonii sporo daje odnośnie nauki płynnego mówienia i osłuchania się z „żywym” japońskim.

Post Śr lip 14, 2010 07:11
jacuch Avatar użytkownika
Przyjaciel japonki

Posty: 245
Lokalizacja: Gdynia
Niltinco napisał(a):
Samodzielna nauka na sam start to w ogóle zły pomysł. Samodzielnie można się uczyć jak ma się już pewne podstawy, a i tak nawet w tym wypadku konsultacja z kimś bardziej obeznanym jest potrzebna do sprawdzenia czy nie uczysz się z błędami.


Różnie bywa, Nilti - ja pierwsze 2 lata się uczyłem sam. ;)
馬鹿は死ななきゃ治らない。

Obrazek Piszę poprawnie po polsku

Post Śr lip 14, 2010 07:51
Niltinco Avatar użytkownika
Moderator

Posty: 898
Płeć: kobieta
Ale chyba miałeś kogoś kto jednak od czasu do czasu sprawdzał czy nie robisz błędów? Ja niestety mam złe doświadczenia z samoukami, bo przychodzili mi tacy na zajęcia i ciężko było z nich wyplenić złe nawyki i błędy, które już im weszły w krew.

Post Śr lip 14, 2010 10:35
karjak Avatar użytkownika
Expert

Posty: 1021
Ja też uczyłem się - i obecnie od niedawna znowu uczę - sam.
Ale jak mówi Nilti, bez osoby sprawdzającej błędy, alby chociaż systematycznego korzystania z klucza odpowiedzi do ćwiczeń :) - ani rusz.

Post Śr lip 14, 2010 11:06
Niltinco Avatar użytkownika
Moderator

Posty: 898
Płeć: kobieta
Wiesz, idąc na kurs to tez bez samodzielnego ślęczenia w domu nad książkami i ćwiczeniami to nic się człowiek nie nauczy. Jednak nauczyciel się przydaje, bo samouk zatnie się nad jakimś zagadnieniem gramatycznym, którego nie może pojąć i kaplica XD. Bez pomocy z zewnątrz przy objaśnieniach jak i przy poprawie błędów ani rusz ;). Ja obecnie też głównie sama się uczę gramatyki, ale od czasu do czasu potrzebuję kogoś kto mi wyjaśni pewne niuanse w użyciu danych konstrukcji.

Post Cz lip 15, 2010 18:03
Sillentthesly Avatar użytkownika
Początkujący

Posty: 9
Lokalizacja: Włocławek/Toruń
Z mojego punktu widzenia najwięcej zależy od osoby. Jak ktoś będzie mieć faktyczne zacięcie i motywację to da rade i samemu. Tylko, że fakt faktem nauczyciel daje baaardzo dużo i nie chodzi tu tylko o same poprawianie błędów, ale też wzrost naszej motywacji. Zawsze jest lepiej kiedy ktoś pcha nas do przodu i daje szansę wykazania się nabytą wiedzą.
Przyłóż ucho do ziemi Pocahontas, bo nie usłyszysz bizona.

Post So lip 17, 2010 10:39
VolvoPL Bywalec

Posty: 40

Nauczyciel nie daje dużo. Dobry nauczyciel daje dużo. Niestety, japoński jest językiem mało popularnym w Polsce, brakuje osób, które spełniają dwa warunki: są biegli + urodzili się nauczycielami. Ja przygotowanie do 2kyuu odbywam sam, bo kilka moich nauczycielek, z ktorymi probowalem miec zajecia do niczego sie nie nadawalo. Na poziomie shokyuu mozna jeszcze sie pokusic o nauczyciela, bo od tego poziomu zaczynaja wszyscy i Ci ludzie costam potrafia wytlumaczyc, ale do poziomu chuukyuu czy joukyuu dochodza tak nieliczni, ze wiekszosc korepetytorow niemalze nie miala mozliwosci uczenia na tym poziomie, tak przynajmniej wynika z moich obserwacji.
Samodzielna nauka - okej, pod warunkiem, ze jestes osoba inteligentna, ambitna, zmotywowana i masz talent jezykowy. I kolejna sprawa - trzeba wyznaczac sobie realne cele. Jak slysze o Twoich 7000 slow w 10 miesiecy to mnie krew zalewa, od razu, na wstepie odpusc sobie, bo w zyciu tyle nie przerobisz. Nauka slow nie polega na kuciu listy na pamiec! Japonski jest jezykiem tak roznym od polskiego, ze mnostwo jest slow, ktore dokladnego tlumaczenia nie maja i tylko przez przytomna i doglebna analize przykladow jestes w stanie mniej wiecej zrozumiec zakres semantyczny danego osobnika. Wydaje Ci sie z prostej matematyki, ze wyjdzie Ci 20-30 slow dziennie? To spojrz na slowko 訳 i jego listę tłumaczeń, a także na przykładowe zdania.
Polski - native
Angielski - intermediate lvl speaker
Japoński - newbie :<

Post So lip 17, 2010 15:41
Rzaki Pak Początkujący

Posty: 13
Przez "słówko" nie rozumiem oczywiście jakiegoś określonego ciągu fonemów. Bo wtedy słowo np "może" i "morze" trzeba by uznać za jedno słowo. Zresztą identyczny zapis tych fonemów też raczej niczego nie gwarantuje (np polskie słowo "zamek"). Pisząc "słówko" miałem raczej na myśli określony dźwięk + jego określone, jedno, użycie/znaczenie. Myślę, że 30 znaczeń dziennie to aspiracja całkiem realna, a zejście poniżej tempa 20 na dzień jest raczej nie optymalne. A już na pewno nie w pierwszych stadiach nauki, kiedy człowiek uczy się najszybciej. Gdy dojdzie nauka kanji trzeba oczywiście zwolnić, ale na początek jest w sam raz.

Z reszta 30 dziennie można się uczyć bez żadnego właściwie wysiłku. Nie wiem czy każdy tak ma, ale mi wystarczy, że ciągle mam przy sobie te 30 fiszek i kilka/kilkanaście razy na dzień je przejże. Samo wtedy mi wchodzi do głowy : ]. Jedyny wysiłek to owe fiszki sporządzić i poświęcić chwilkę na zaplanowanie jakiś sensownych powtórek.

Post So gru 18, 2010 20:45
Wesssnosa Początkujący

Posty: 1
Lokalizacja: Hel, Polska
Moim zdaniem fiszki są świetną metodą nauki. Zwłaszcza sylabariuszy.

Według mnie, japonistyka jest dość dziwnym i trudnym kierunkiem studiów.
Zastanawiacie się pomiędzy informatyką, a japonistyką?
Japonistyka jest mało opłacalnym kierunkiem, jeżeli komuś chodzi tylko o pieniądze. Z drugiej strony, informatyków jest zbyt dużo. Ja postaram się to połączyć : http://www.pjwstk.edu.pl/ - Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych.
Wie może ktoś coś więcej na ten temat? Chętnie się dowiem czegoś o tej szkole. Jest to dla mnie bardzo kusząca propozycja. :)
Głupi zawsze zazdrości...

Następna strona

Powrót do Sposób na naukę - rady i porady

cron