Forum języka japońskiego • Zobacz wątek - Dosłowne tłumaczenie japońskich zdań (polski vs angielski)
Strona główna forum Pomoce do nauki języka japońskiego Sposób na naukę - rady i porady Dosłowne tłumaczenie japońskich zdań (polski vs angielski)

Dosłowne tłumaczenie japońskich zdań (polski vs angielski)


arienrhod Początkujący

Posty: 6
Lokalizacja: Białystok
Chciałabym tu poruszyć temat szeroko pojętych materiałów do nauki języka japońskiego z punktu widzenia kogoś, kogo językiem ojczystym jest polski. Osoby, które nie znają w ogóle lub dostatecznie dobrze języka angielskiego chyba najbardziej boli fakt ograniczonej dostępności tychże materiałów w naszym ojczystym języku. Mimo że w ostatnich latach sytuacja poprawiła się znacznie, w dalszym ciągu mamy tylko kilka porządnych stricte polskich źródeł (chodzi mi tu głównie o darmowe lub częściowo darmowe źródła internetowe, patrz: japonka), podczas gdy po angielsku są ich setki, jeśli nie tysiące. I w sumie nic dziwnego, działa tu zwykłe prawo popytu i podaży: zwyczajnie o wiele więcej ludzi na świecie mówi po angielsku niż po polsku.

Tylko że właściwie to nie chciałam tu mówić o dostępności, ale o sposobie podejścia do tematu w tychże materiałach. Chodzi mi tutaj o to, w jaki sposób rozmaite kursy i książki, szczególnie te skupione na gramatyce, są skierowane głównie do osób, których językiem ojczystym jest angielski. I podczas gdy takie rzeczy jak wyjaśnienia jak się powinno wymawiać poszczególne dźwięki języka japońskiego w polskich materiałach wytłumaczone są oczywiście na podstawie podobieństw i różnic do dźwięków języka polskiego, nie angielskiego, o tyle sposób, w jaki wyjaśnia się gramatykę jest przesiąknięty angielskojęzycznym podejściem do sprawy na takim poziomie, że nawet nie jesteśmy tego świadomi.

Na przykład sądzę, że 私は od samego początku nauki jest wtykane wszędzie tam, gdzie się da (mimo że w rzeczywistości w rozmowie bardzo rzadko się go używa, a nadużywanie jest wręcz uważane za niegrzeczne) właśnie dlatego, że anglojęzyczne osoby nie są w stanie wyobrazić sobie zdania bez podmiotu, podczas gdy w języku polskim zdania bez bezpośrednio widocznego podmiotu to nic dziwnego. Jest to tym bardziej problematyczne, gdyż は tak naprawdę może stać za prawie czymkolwiek (jeśli mówimy o funkcjach gramatycznych), co sprawia, że ludzie mają potem z używaniem は i が sztucznie nabyty problem.

Przesiąkanie podejścia skierowanego do angielskiego odbiorcy do naszych materiałów jest w pewien sposób zrozumiałe: ludzie, którzy pisali te kursy/książki sami często w dużej mierze uczyli się z materiałów angielskich lub bazujących na angielskich i prawdopodobnie nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że korzystają z metodologii, do której się przyzwyczaili. O ile na etapie początkowym to nie boli aż tak bardzo, ponieważ poznawane konstrukcje są w miarę proste, a zdania pojedyncze lub niezbyt złożone, o tyle później zaczynają się schody.

Zaczęłam od ogólników, a tak naprawdę mam na myśli konkretną rzecz. Zauważyłam, że wiele osób ma problem ze zrozumieniem złożonych japońskich zdań. W sumie znają (lub są w stanie znaleźć w słowniku) wszystkie słowa składowe, a całość jakoś dalej nie ma sensu. Sama też na początku miałam z tym duży problem. Spotkałam się tu z jedną poradą, która w retrospekcji jest idiotyczna i skierowana właśnie do osób właśnie angielskojęzycznych: "spróbuj czytać zdanie od tyłu, w sumie główny czasownik i tak jest najważniejszy, a on jest właśnie na końcu, a japońska gramatyka jest i tak taka jakby odwrócona". Jest tu tylko jeden problem: ludzie nie mówią od tyłu. Japończycy, jak wszyscy normalni ludzie, przetwarzają słowa na bieżąco, w miarę jak są mówione. Nikt nie analizuje zdań całościowo.

Kiedyś zapytałam znajomą, która jest interpreterką japońskiego, jak ona to robi, że jest w stanie tłumaczyć na bieżąco, często kiedy druga strona nie skończyła jeszcze mówić. Stwierdziła ona, że z kontekstu i przy pewnym stopniu osłuchania często jesteś w stanie się domyślić co ktoś chce powiedzieć (czyli jak w każdym języku). Czyli że wskazówka "zdanie od tyłu, najważniejsza informacja na końcu" tak na prawdę nie sprawdza się w prawdziwym życiu.

Zaczęłam się więc zastanawiać jak właściwie doszło do tego, że taki pogląd się rozpowszechnił? Doszłam do wniosku, że ma to związek właśnie ze specyfiką języka angielskiego.

Mianowicie dosłowne przełożenie japońskiego zdania na angielskie zdanie słowo po słowie, w celu zrozumienia go, nie ma szans powodzenia. Dzieje się tak dlatego, że w angielskim szyk słów w zdaniu jest bardzo sztywny. To właśnie pozycja słowa w zdaniu określa jego funkcję gramatyczną. Zmiana pozycji nie tylko powoduje, że zdanie brzmi okropnie, ale też najczęściej zmienia jego sens. Porównajmy "a dog ate a cat" do "a cat ate a dog". Myślę że dlatego właśnie dosłowne tłumaczenie zdań jako wsparcie dla zrozumienia ich nie zyskało w angielskojęzycznych materiałach do nauki japońskiego popularności. Tae Kim próbuje coś tam czasami tłumaczyć bardziej dosłownie aby pokazać jak jakaś konstrukcja tak naprawdę działa, ale jak już wspomniałam, gramatyka języka angielskiego umożliwia mu to tylko w ograniczonym stopniu. Osoby, których językiem ojczystym jest angielski zwyczajnie nie mają innych alternatyw niż "zdanie od tyłu" przy próbach nauczenia się jak sensownie przetwarzać język japoński.

I tu jest właśnie przysłowiowy pies pogrzebany. Ponieważ polski szyk zdania, w odróżnieniu od angielskiego, jest bardzo elastyczny, a sposób, w jaki słowo jest odmienione jest często istotniejszy dla zrozumienia o co chodzi niż pozycja słowa. Idąc za poprzednim przykładem, wszystkie permutacje "pies zjadł kota", "kota zjadł pies", "pies kota zjadł", "kota pies zjadł", "zjadł kota pies" i "zjadł pies kota" po polsku znaczą dokładnie to samo. Pomimo to, dosłowne przekładanie zdań japońskich zwykle jest z punktu widzenia polskiej osoby uczącej się japońskiego niedoceniane, właśnie dlatego, że nieświadomie przenosimy na naszą metodologię nauki podejście angielskie.

O co mi tak naprawdę chodzi? A o to, że japońskie zdania da się przekładać na polski bardzo dosłownie, słowo po słowie, i w efekcie uzyskać coś, co wywoła spazmy na twarzy każdego polonisty, ale co będzie zrozumiałe. Jak? Moim zdaniem jedyną sztuczką, której trzeba użyć, jest wyróżnienie słówek modyfikujących (np. partykuł), które w języku japońskim najczęściej następują po słowie, które modyfikują.

Weźmy na przykład takie proste zdanie:

肩凝りが酷くて辛いです。

肩凝り「かたこり」zdrętwiałe ramię
が podmiot: nowa informacja (on-właśnie)
酷い「ひどい」okropny
て/くて/で ciąg akcji/stanów w kolejności lub równoległych/nieprzeciwstawnych (i)
辛い「つらい」trudny do zniesienia
です konstrukcja A jest B

(Mnie jeśli-chodzi-o) [<=pominięty temat] Ramion-drętwienie, ono-właśnie [<=podmiot: nowa informacja が] okropne-i [<=lista nieprzeciwstawnych przymiotników くて] trudne-do-zniesienia jest.

Czyli dosłownie:
(Mnie jeśli-chodzi-o) ramion-drętwienie, ono-właśnie okropne i trudne-do-zniesienia jest.

Całkiem jasne, no nie?

Albo takie zdanie:

雨が降りそうだから、傘を持って行った方がいいよ。

Tłumaczymy słowo po słowie:

雨「あめ」deszcz
が podmiot: nowa informacja (on-właśnie)
降る「ふる」padać (o deszczu, śniegu)
そう przypuszczenie 60% (wygląda-na-to-że)
(だ)から źródło: nieformalny powód (ponieważ)
傘「かさ」parasol
を bezpośredni obiekt akcji
持つ「もつ」trzymać, nieść, posiadać (coś w rodzaju "mieć w rękach")
て行く = ていく trwająca czynność oddalająca się/nie dotycząca mówiącego (i-pójść)
ない/た+方がいい rada (lepiej-by-było-gdybyś)
よ nowa informacja (mówię-ci)

Czyli:

Deszcz, on-właśnie [<=podmiot: nowa informacja が] spadnie-wygląda-na-to-że [<=przypuszczenie 60% そう] ponieważ [<=źródło: nieformalny powód から], parasol [<=bezpośredni obiekt akcji を] wziął-i-poszedł [<=trwająca czynność oddalająca się/nie dotycząca mówiącego ていく] lepiej-by-było-gdybyś [<=rada ない/た+方がいい], mówię-ci. [<=nowa informacja よ]

Dosłownie:

Deszcz, on-właśnie spadnie-wygląda-na-to-że ponieważ, parasol wziął-i-poszedł lepiej-by-było-gdybyś, mówię-ci.
= Lepiej weź ze sobą parasol, bo wygląda, jakby miało padać.

Przy odrobinie wprawy, nawet bardziej skomplikowane zdania mogą być w ten sposób zinterpretowane, na przykład zdanie z japońskiej wersji baśni "Nowe szaty cesarza" Hansa Christiana Andersena:

王さまののぞむことといったら、いつもきれいな服を着て、みんなにいいなぁと言われることでした。

Tłumaczymy słowo po słowie:

王さま「おうさま」król, władca
の rzeczownik poprzedzający jest modyfikatorem następnego rzeczownika
のぞむ pragnąć
の/こと zamienia frazę w wyrażenie rzeczownikowe (taka-rzecz, taka-sytuacja, taka-akcja)
といっ, od という nazywanie/definiowanie/opisywanie czegoś; cytat (takie, tak-zwane, mówimy-o; powiedział)
たら/だら(ば) przyczyna w ciągu przyczynowo-skutkowym (jeśli A, wtedy B)
いつも zawsze
きれいな ładne, piękne
服「ふく」ubrania
を bezpośredni obiekt akcji
着る「きる」ubierać (ubranie wierzchnie, powyżej pasa)
て/くて/で ciąg akcji/stanów w kolejności lub równoległych/nieprzeciwstawnych (i)
みんな wszyscy
に cel akcji: miejsce, czas, osoba, etc
いい dobry
なぁ przeciągnięte な czyli męski odpowiednik szukania potwierdzenia, to samo co ね (prawda?, no-nie?)
と言う「いう」powiedzieć, wersja z kanji という nazywanie/definiowanie/opisywanie czegoś; cytat
~られる/~_あれる pasywna forma czasownika
の/こと zamienia frazę w wyrażenie rzeczownikowe (taka rzecz, taka sytuacja, taka akcja)
でした przeszła forma です (A jest B )

Czyli:
Króla [<=modyfikator の] (której) pragnął rzeczy [<=wyrażenie rzeczownikowe の/こと] mówimy-o [<=nazywanie/definiowanie/opisywanie czegoś という] jeśli [<=przyczyna w ciągu przyczynowo-skutkowym たら/だら(ば)], zawsze piękne ubrania [<=bezpośredni obiekt akcji を] ubierać-i [<=ciąg akcji/stanów w kolejności lub równoległych/nieprzeciwstawnych て/くて/で] przez wszystkich [<=cel に] dobre, prawda? [<= szukanie potwierdzenia ね => męski odpowiednik to な] (żeby) mówione-było [<=cytat という] [<=pasywny czasownik ~られる/~_あれる], taka-sytuacja [<=wyrażenie rzeczownikowe の/こと] miała-miejsce. [<=przeszłość た => od “A jest B” です]

Dosłownie:

Króla (której) pragnął rzeczy mówimy-o jeśli, zawsze piękne ubrania ubierać-i przez wszystkich "dobre, prawda?" (żeby) mówione-było, taka-sytuacja miała-miejsce.
= Pragnieniem cesarza było, aby wszyscy podziwiali jakie to piękne nosi ubrania.

Co o takim podejściu sądzicie? Na razie tej metody używam tylko dla siebie i jestem ciekawa, czy taki rozkład byłby użyteczny jeśli chodzi o innych?

Dodatkowo, jakie jest wasze zdanie w kwestii przesiąkania angielskiego podejścia do naszej metodologii nauki?

marcan Początkujący

Posty: 1
Płeć: mężczyzna
cześć, jestem na poziomie średnim jeśli chodzi o naukę japońskiego, ale dopiero po Twoim wpisie widzę ze masz rację,
ja korzystam z książek polskich jak i angielskich stąd chyba moja ignorancja w tym temacie :)
ale to dziwne że na rynku polskich nie ma książki zrobionej pod Polaków, przecież tumaczen nie dokonuje osoba nie mająca zielonego pojęcia o języku , ale chyab niemająca zbyt dużego wpływu na wprowadzanie poprawek - co dla wydawnictw wiązało by się z dodatowymi kosztai :(
i jak zwykle jak nie wiemy o co chodzi to o kase chodzi ....


Powrót do Sposób na naukę - rady i porady

cron