Forum języka japońskiego • Zobacz wątek - Japoński i kanji w tłumaczeniach literackich
Strona główna forum Pogaduchy O japońskim Japoński i kanji w tłumaczeniach literackich

Japoński i kanji w tłumaczeniach literackich

To tutaj zadajesz pytania językowe, które nie mieszczą się w ramach programu "japonki".

Torquemada Początkujący

Posty: 12
Płeć: mężczyzna
Dopiero zaczynam się uczyć japońskiego. Fascynuje mnie ze względu na swoją kompletną odmienność od języków opartych na alfabecie łacińskim lub ogólnie jakimś alfabecie. Mam sporo do czynienia z tematyką tłumaczeń książek itp. i zaczynają mnie zastanawiać pewne rzeczy.

1. Jak w japońskim zapisuje się obcojęzyczne skróty, np. inicjały? TVN, A.S. itp.
2. Jak w japońskich tłumaczeniach oddaje się gwarę, dialekty i inne takie? Czy w ogóle jest możliwe zapisać np. staropolski dialog? Tłumacząc np. staroangielskie wyrażenia na polski używamy analogicznych polskich słów z podobnego okresu (erewhile - ongiś itp.), czy w Japońskim jest to możliwe, czy będzie kompletnie niezrozumiałe dla współczesnego czytelnika?
3. Co robią tłumacze, jeśli w książce występują jakieś charakterystyczne dla języka gry słowne, zbieżności wyrazów itp.? Albo jest powiedziane np. że na kartce papieru zapisano tylko pół słowa (np. wygraw- ) i nie wiadomo jaka jest reszta - co wtedy robi japoński tłumacz? Mówi, że zapisano pół kanji?
4. Jak rozwiązano średni rozmiar "czcionki" w japońskich książkach i gazetach, skoro kanji mogą mieć zarówno 1, 2, 3 jak i 84 pociągnięcia? Jak dzieci piszą w zeszytach?
5. Jak powstają nowe wyrazy w postaci kanji, np. samochód, skoro sam znak kanji nie ma kompletnie żadnej analogii do swojej wymowy (o ile dobrze rozumiem, jest po prostu jakiś układ kresek, który przyjęło się wymawiać w różnych zestawieniach tak i tak, ale jeśli zrobię sobie nowe kanji, to jego wymowa będzie zależała kompletnie od mojego widzimisię)?

MaestroS Avatar użytkownika
Uzależniony ^_^

Posty: 358
Powiem szczerze, że niektóre pytania są dla mnie niezrozumiałe ...

1. Mówisz, że dopiero zaczynasz się uczyć, ale o katakanie i jej zastosowaniach jeszcze nie słyszałeś. To na pewno nie jest "zaczynam się uczyć".

2. Odpowiedz sobie sam na to pytanie. Japoński też miał swój starodawny okres, poza tym, nawet jeśli nie byłoby dosłownego ekwiwalentu, to są przecież techniki translacji kontekstowej.

3. Zdolny tłumacz przeprowadzi podobną grę słowną, na bazie kultury i leksyki swojego języka. Jeśli jednak takiej możliwości nie będzie, to znowu odwołać się można do translacji kontekstowej, by odbiorcy zrozumieli przekaz, niekoniecznie dosłownie, ale zawsze.

4. Dzieci piszą normalnie. Tekst można przeczytać nawet w czcionce 8. Tekstu japońskiego nie czyta się kanji-po-kanji, ale wyraz-po-wyrazie, chyba, że złożenie jest rzadkie lub nieznane. Z pisownią też nie mają większych problemów. Jednak wiadomo, by ćwiczyć kolejność stawiania kresek, czytelność i tym podobne, najpierw pisze się czcionką większą. W miarę wprawienia się, przechodzenie do czcionek mniejszych nie stanowi problemu.

5. Nie rozumiem tego pytania. Każde osobne kanji ma swoje znaczenie i wymowę. Oczywiście, w złożeniach (czyli więcej niż 1 kanji), podstawowe znaczenia elementów składowych wcale nie muszą być związane ze znaczeniem, na które się składają. Przykładowo złożenie 電話 denwa, z elementami 電 "elektryczność" i 話 "rozmowa", to wyraz "telefon". Żadnej w tym filozofii. Tworzy się złożenie, układając wymowę (najlepiej z przypisanych czytań on i kun) i przypisując znaczenie. Zupełnie tak samo, jak w innych językach.
Moje orkiestrowe dziecko <3
http://www.youtube.com/watch?v=3UEJBrJLzU0

Torquemada Początkujący

Posty: 12
Płeć: mężczyzna
Tekst można przeczytać nawet w czcionce 8. Tekstu japońskiego nie czyta się kanji-po-kanji, ale wyraz-po-wyrazie, chyba, że złożenie jest rzadkie lub nieznane. Z pisownią też nie mają większych problemów.


Coś takiego 麤驫親鸞 czcionką 8? Nie wydaje mi się... Ja widząc japońskie tytuły na youtube mam często problemy z dojrzeniem poszczególnych kresek (a wady wzroku nie posiadam).

5. Nie rozumiem tego pytania. Każde osobne kanji ma swoje znaczenie i wymowę.

No właśnie. Załóżmy, że mamy powieść osadzoną w dawnych czasach i bohaterowie co i rusz wysławiają się starodawnymi słowami, które dziś nie są powszechnie używane, ani nawet znane większości japończyków. Widząc w polskiej powieści wyraz "obeźrzeć" albo "istoryja" będziesz w stanie nie tylko ten wyraz przeczytać, ale nawet domyśleć się jego znaczenia bez kontekstu. O ile dobrze rozumiem, w japońskim widząc nieznany wyraz, dajmy na to 麤, nie dość, że nie będziesz umiał go przeczytać (bo jego poszczególne elementy nie implikują sposobu przeczytania), to jeszcze nie domyślisz się nawet w przybliżeniu co on oznacza, bo jest tylko kompletnie abstrakcyjnym zestawem kresek. Dobrze rozumuję?

Z tego co udało mi się dowiedzieć, jeśli w gazecie lub innym środku publicznej komunikacji pojawia się kanji, które nie jest w tym spisie 1945 powszechnie używanych znaków, to gazeta podaje przypis ze znaczeniem i czytaniem w kanie. W książkach robi się to samo? Czy w takim razie powieść historyczna albo książka dokumentalna są usiane przypisami do każdego niestandardowego kanji?

MaestroS Avatar użytkownika
Uzależniony ^_^

Posty: 358
Coś takiego 麤驫親鸞 czcionką 8? Nie wydaje mi się... Ja widząc japońskie tytuły na youtube mam często problemy z dojrzeniem poszczególnych kresek (a wady wzroku nie posiadam).


To powinno zacząć ci się wydawać. Ty nie jesteś przyzwyczajony do kanji, ba! jeszcze nic o nich nie wiesz. Co innego Japończyk.

PS: Ja też byłem zafascynowany tym znakiem, czy chociażby i tym 鬱, teraz jakoś nie mam problemu z ich odczytaniem, nawet w czcionce 8.

No właśnie. Załóżmy


Nie zakładałbym. To jest problem osób, które zadają pytania, bez zasięgnięcia do wiedzy wymaganej, by takie pytania zadawać. Ja rozumiem, japońszczyzna jest zupełnie inna od polszczyzny czy angielszczyzny, ale na litość. Japoński ma jednak swoją historię, ba! źródła piśmienne są nawet starsze niż polskie. Japończycy mają w szkołach co nieco wiadomości o historii swojego języka, szczególnie, gdy wiele reliktów językowych żywych jest poniekąd po dziś dzień.

to jeszcze nie domyślisz się nawet w przybliżeniu co on oznacza, bo jest tylko kompletnie abstrakcyjnym zestawem kresek


Ty traktujesz kanji, jak jakiś zupełnie obcy wykładnik znaczenia. Otóż nie, my mamy alfabet, oni mają sylabariusze i kanji. Tak się akurat składa, że model posługiwania się i obsługi języka tymi systemami pisma pokrywa się z naszym. Jeśli Japończyk nie zobaczy tak rzadkiego znaku, jak 麤, to wyszuka go w słowniku. Każdy znak ma swoje odczytanie on i/lub kun, ma też znaczenie, które w słowniku można znaleźć.

bo jego poszczególne elementy nie implikują sposobu przeczytania


Bo nie wiem, jakim cudem miałyby. 人 hito to "człowiek", ale już 犬 inu to "pies", a 火 hi to "ogień". Taki system.

to jeszcze nie domyślisz się nawet w przybliżeniu co on oznacza, bo jest tylko kompletnie abstrakcyjnym zestawem kresek


Każde pismo jest abstrakcyjnym zestawem kresek. Sęk w tym, czy doświadczenie językowe pozwoliło człowiekowi zasymilować znaczenie tych kresek. Polecam poczytać o znakach tradycyjnych i uproszczonych, w ogóle o znakach kanji. Dojdziesz do pewnych wniosków, które ci dobrze zobrazują to, jak traktować na gruncie japońszczyzny takie przykłady z języka polskiego, jak "historia" || "istoryja".

Z tego co udało mi się dowiedzieć, jeśli w gazecie lub innym środku publicznej komunikacji pojawia się kanji, które nie jest w tym spisie 1945 powszechnie używanych znaków, to gazeta podaje przypis ze znaczeniem i czytaniem w kanie.


2136*. To się nazywa ふりがな furigana i podaje czytanie znaku lub złożenia; czasami synonimów, jeśli mamy do czynienia z punem czy innym zabiegiem stylistycznym.

W książkach robi się to samo? Czy w takim razie powieść historyczna albo książka dokumentalna są usiane przypisami do każdego niestandardowego kanji?


A dlaczego książka miałaby być wyjątkiem od innych środków "publicznej" komunikacji? Szczególnie, jeśli jest podstawowym źródłem wiedzy? Oczywiście, tam też jest furigana.

Nie traktuj pisma, jak źródła leksyki, tylko jak jej graficznego wykładnika. Gdzieś w tych rozmyśleniach zanika ci ważny fakt - Japończycy też mówią. Już pomijając fakt wysokiej homofonicznej natury tego języka, oni wciąż mówią.
Moje orkiestrowe dziecko <3
http://www.youtube.com/watch?v=3UEJBrJLzU0

Torquemada Początkujący

Posty: 12
Płeć: mężczyzna
Jeśli Japończyk nie zobaczy tak rzadkiego znaku, jak 麤, to wyszuka go w słowniku. Każdy znak ma swoje odczytanie on i/lub kun, ma też znaczenie, które w słowniku można znaleźć.

bo jego poszczególne elementy nie implikują sposobu przeczytania

Bo nie wiem, jakim cudem miałyby.

To właśnie ciężko mi zrozumieć. Co robi "umysł" japończyka, gdy natrafia w tekście na kanji, którego nie zna? My jesteśmy w stanie przeczytać każdy polski wyraz, niezależnie czy znamy jego znaczenie, czy nie - japończyk tego nie może. My czytamy nieznany wyraz w myślach (a przynajmniej osoby niezaznajomione z technikami szybkiego czytania, czyli zdecydowana większość), a co robi japończyk z nieznanym kanji? Co mu tam "dźwięczy" w głowie? Czy może w ogóle japońskich dzieci nie uczy się czytać na głos i czytając później teksty nie "mówią" sobie w myślach jak my? To dość fascynująca rzecz.

A dlaczego książka miałaby być wyjątkiem od innych środków "publicznej" komunikacji? Szczególnie, jeśli jest podstawowym źródłem wiedzy? Oczywiście, tam też jest furigana.

U nas w książkach czy też innych publikacjach takie coś występuje nieczęsto, bo zakłada się, że jeśli ktoś sięga po tego typu literaturę, to "jest w temacie" i nie trzeba mu tłumaczyć poszczególnych wyrazów.

MaestroS Avatar użytkownika
Uzależniony ^_^

Posty: 358
To właśnie ciężko mi zrozumieć. Co robi "umysł" japończyka, gdy natrafia w tekście na kanji, którego nie zna?


Słownik.

To właśnie ciężko mi zrozumieć


Bo myślisz kategoriami, z którymi już miałeś do czynienia. Zacznij w końcu podstawy japońszczyzny, sam tego doświadczysz i sam sobie na to odpowiesz. Wybacz, dla mnie to pytanie jest po prostu bez sensu. "Co mu tam 'dźwięczy w głowie'?". Bez jaj.

Nie zna kanji > Nie zna czytania > Sięga po słownik > Zna czytanie > Zna znaczenie > Koniec algorytmu.

Żadnych szlabanów, czerwonych świateł czy przekleństw nie ma. Jeszcze do tego przychodzi z pomocą furigana i wielka tajemnica rozwiązana.

Czy może w ogóle japońskich dzieci nie uczy się czytać na głos i czytając później teksty nie "mówią" sobie w myślach jak my?


I następne pytanie, którego w ogóle nie rozumiem. Człowieku, Japończycy to NORMALNI ludzie, którzy mają nieco odmienne pismo od naszego.

Co ci u licha da, że potrafisz przeczytać po polsku gryzipiórek, skoro bez znajomości znaczenia, bez kontekstu, nie jesteś w stanie się tym słowem posłużyć w sposób konstruktywny, produktywny, w sposób, który ze zwykłego leksemu przekształci ciąg liter w pełnoprawny wyraz.

Z jakichś zainteresowań co do translacji próbujesz skakać w psycholingwistykę, nie posiadając żadnej wiedzy na gruncie japońszczyzny.

U nas w książkach czy też innych publikacjach takie coś występuje nieczęsto, bo zakłada się, że jeśli ktoś sięga po tego typu literaturę, to "jest w temacie" i nie trzeba mu tłumaczyć poszczególnych wyrazów.


A w japońskich publikacjach podawane jest czytanie złożeń trudnych, rzadko występujących, własnych. Co w tym dziwnego, mając na uwadze system piśmiennictwa japońskiego?

Polecam tę książkę. Przeczytaj ją najpierw, potem przyjdź i sprecyzuj swoje pytania, bo póki co, to są one za bardzo ogólnikowe, za bardzo bez podstawy i zupełnie bez możliwości produktywnego odbioru odpowiedzi.
Moje orkiestrowe dziecko <3
http://www.youtube.com/watch?v=3UEJBrJLzU0

wutol Początkujący

Posty: 1
Płeć: mężczyzna
Jeśli chodzi o tłumaczenia to mam kolegę który z japońskim w wiele do czynienia, ale jest to obecnie WYMODEROWANO i okolice.Więc jeśli ktoś by go potrzebowął to polecam go osobiście.

Nekochan Początkujący

Posty: 4
Płeć: kobieta
w tej tematyce polecam poczytać sobie o systemach językowych. Trochę wyjaśnia to różnice, problemy z tłumaczeniami itd. Fajnie znać takie podstawy. Tutaj znalazłam ciekawe nieopracowanie https://notatek.pl/wyklad-systemy-jezykowe

arienrhod Początkujący

Posty: 6
Lokalizacja: Białystok
Zdaję sobie sprawę z tego, że wątek jest już trochę leciwy, ale temat tłumaczeń mnie też fascynuje, więc dołożę swoje trzy grosze.

Torquemada napisał(a):
1. Jak w japońskim zapisuje się obcojęzyczne skróty, np. inicjały? TVN, A.S. itp.


Z tego, co zauważyłam, skróty obcego pochodzenia, jeśli nie są popularne i nie mają już przyporządkowanej alternatywy w katakanie, pisze się w romaji (czyli naszym alfabetem).

Na przykład "sieć www" (World Wide Web) można napisać WWW albo ウェブ (uebu), Dotyczy to również niektórych nazw własnych, np.: "iPhoneとAndroidの比較" = "porównanie Androida i iPhona". Ale już np.: グーグル = Google. Myślę że wchodzą tu w grę różne czynniki, może to mieć związek z popularnością, z tym, jak łatwo przełożyć dane słowo na katakanę, jak jest stosunek właściciela danej marki do pisowni etc. Język jest żywy, w polskim też zachodzą tego typu procesy (np.: można coś "wyguglać", ale słowo "iPhone" co najwyżej czasami odmieniamy przez przypadki).

Głównie jednak skróty obcego pochodzenia są pisane alfabetem romańskim. Plus te, które są mało znane, widziałam jeszcze rozwinięte/wyjaśnione w nawiasach w momencie gdy autor pierwszy raz ich używa. Tak samo się postępuje wyrazami w kanji: wymową (czasem również znaczeniem) mniej znanych terminów, wyrazami stworzonymi przez autora (lub tłumacza, jeśli się wysilił), japońskimi imionami i nazwiskami bohaterów książek.

Widziałam np. coś takiego: "スマホとは、「Smart Phone」(スマートフォン)の略で和製英語です" = "Słowo >>smartfon<< brzmi bardzo podobnie w języku japońskim i angielskim", gdzie wymowa wyrażenia w romaji jest podana furiganą, czyli mniejszego rozmiaru kaną nad (internet) lub z prawej strony (książki) danego słowa, lub w nawiasach za słowem, jeśli dane medium nie "obsługuje" furigany.

Za to nazwy/nazwiska pochodzenia obcego przeważnie są transliterowane do katakany (np. Harry Potter to ハリー・ポッター, natomiast J.K. Rowling to J・K・ローリング)

Torquemada napisał(a):
2. Jak w japońskich tłumaczeniach oddaje się gwarę, dialekty i inne takie? Czy w ogóle jest możliwe zapisać np. staropolski dialog? Tłumacząc np. staroangielskie wyrażenia na polski używamy analogicznych polskich słów z podobnego okresu (erewhile - ongiś itp.), czy w Japońskim jest to możliwe, czy będzie kompletnie niezrozumiałe dla współczesnego czytelnika?


Myślę, że stylizacja tekstów literackich na konkretny okres jest w języku japońskim dość popularna.

Od razu zaznaczę, że z premedytacją używam tu słowa "stylizacja". Po polsku współcześni autorzy i tłumacze też nie piszą prawdziwym "staropolskim" językiem, a jedynie stosują stylizację, bo nie mieliby czytelników. Przedmowa "Odprawy posłów greckich" zaczyna się tak: "Wczora dopiero oddano mi obadwa listy zaraz, które w. m. do mnie około tej trajediej pisał." No dobrze, my się dużo domyślać, ale bez porządnego opracowania ani rusz. A już Szekspir w oryginale to dopiero jazda, jakby to na staropolski język przekładać, to by tego nikt nie chciał do ręki wziąć.

Jeśli natomiast chodzi o język japoński, zważywszy na popularność w Japonii różnego rodzaju filmów/seriali/mang z samurajami, myślę, że przeciętny użytkownik języka jest raczej osłuchany ze słowami brzmiącymi "staro" i nie będzie miał problemu ze zrozumieniem tekstów stylizowanych.

Jeśli chodzi o stylizację, Japończycy mają z czego wybierać oprócz stylizacji na język innych okresów historycznych: w Japonii występuje wiele gwar, poziomów uprzejmości, język pisany i mówiony różni się, często dość znacznie Do tego Japończycy chyba nie lubią być zbyt dosłowni i mają tendencję do pomijania całych fraz jeśli ich użycie nie jest absolutnie konieczne. To jest nasz "podmiot domyślny" podniesiony do potęgi n-tej. Z tego powodu, często jak np. czytam jakiś dialog jestem w stanie domyślić się kto i do kogo się zwraca tylko dlatego, że wiem ile osób jest w danej chwili w pokoju i z tego, w jaki sposób dana osoba mówi. Czytałam raz mini-powieść, w której bohaterami byli (wg. mnie) "ten gość który mówi potwornie uprzejmym keigo", "ta niunia, która mówi jak księżniczka/kapłanka z historycznej dramy", "jej tatuś używający potocznych męskich końcówek" oraz "jacyś tam bohaterowie poboczni".

Torquemada napisał(a):
3. Co robią tłumacze, jeśli w książce występują jakieś charakterystyczne dla języka gry słowne, zbieżności wyrazów itp.?


Myślę, że gry słowne traktuje się tak samo niezależnie od języka źródłowego i docelowego. Jeśli języki są podobne i maja podobne korzenie, czasami jest szansa zachowania ich w jakiś sposób, ale to chyba rzadkość. Przeważnie albo giną, albo tłumacz znajduje coś w swoim języku/kulturze, by takie wyrażenie zastąpić.

Btw. jeśli chodzi o wszelakie gry słowne, z punktu widzenia osoby, której językiem ojczystym jest polski, zawsze zazdrościłam Japończykom możliwości. Japoński to język, gdzie słowo wymawiane tak samo może mieć inny niuans znaczeniowy w zależności od użytego kanji. Ale to jeszcze nic. Czasem autorzy (tłumacze pewnie też) stosują taki zabieg: piszą jedną rzecz kanji, a inną rzecz furiganą. Czyli można napisać "あの人" (czytane "ano hito") = "ta osoba", a nad/obok 人 napisać furiganą "やつ" ("yatsu"), co jest poniżającym określeniem na 3 osobę (on/ona/ono/oni/one). W ten sposób powstaje rozdźwięk i z jednej linijki tekstu wiemy, że mówiący myśli co innego niż mówi (np. w ogóle nie szanuje osoby, o której mówi, ale się z tym ukrywa). Jak taką grę słowną przetłumaczyć z japońskiego...?

Torquemada napisał(a):
Albo jest powiedziane np. że na kartce papieru zapisano tylko pół słowa (np. wygraw- ) i nie wiadomo jaka jest reszta - co wtedy robi japoński tłumacz? Mówi, że zapisano pół kanji?


Pół słowa w kanji: zwyczajnie piszą pół tego samego słowa, tylko że hiraganą. Tu powstaje inny problem: gdzie w japońskim zdaniu, które ma zupełnie inny szyk, znajduje się to niekompletne słowo? Czy można to zdanie w tym momencie urwać aby czytelnik w dalszym ciągu cokolwiek zrozumiał?

Torquemada napisał(a):
4. Jak rozwiązano średni rozmiar "czcionki" w japońskich książkach i gazetach, skoro kanji mogą mieć zarówno 1, 2, 3 jak i 84 pociągnięcia?


Jeśli chodzi o "średni" czcionkę, nie mam bladego pojęcia czy to jest w jakiś sposób odgórnie regulowane. Wpis o czcionkach na japońskiej Wikipedii mówi, że odkąd dało się pisać kanji na komputerach, domyślna wbudowana czcionka to była 16pt. 8pt było dla romaji i katakany, kanji się 8pt nie pisało. Na początku było dostępnych tylko kilka rozmiarów czcionek (konkretnie: 16pt, 24pt i 48pt), aby oszczędzić miejsce na dysku (kiedyś pliki czcionek były inaczej zbudowane, a dostępna pamięć była znacznie mniejsza). Ale to było dawno temu. Może jednak coś z tych przyzwyczajeń zostało? Ktoś coś na ten temat wie?

Do tego rozmiar to jedno, dochodzi jeszcze krój czcionki. Nawet używając romańskiego alfabetu, jedne czcionki są bardziej czytelne od drugich - zdaje się że dla romańskich alfabetów konsensus w dzisiejszych czasach to bezszeryfowe jak Tahoma na ekranie komputera (ponieważ są "czystsze" gdy mamy do czynienia z pikselami), a szeryfowe jak Times New Roman w druku (ponieważ podobno "ogonki" pomagają prowadzić wzrok po linijkach). Jeśli chodzi o kanji, też są czcionki mniej lub bardziej czytelne. Ja wiecznie mam problem z rozpoznawaniem kanji np. na tablicach z nazwami sklepów. Jak się wrzuci 看板 = "szyld" w wyszukiwarkę obrazków Google, rezultaty bywają różne. Chociaż czcionka na tablicach wyglądających oficjalnie/rządowo jest raczej spójna i zdaje się że ma ten sam krój...?

Sama jestem ciekawa czy jest jakiś "standard" w gazetach i książkach.

Torquemada napisał(a):
Jak dzieci piszą w zeszytach?


Małe dzieci piszą chyba w zeszytach w taką dużą kratkę (1- kratka - 1 znak; takie zeszyty/arkusze mają zdaje się swoją własną nazwę, ale jej nie pamiętam, ktoś może wie jak one się nazywają? Czy one są tylko dla małych dzieci?). Starsze piszą w zeszytach w poziome linie. Te linie są na oko trochę szerzej rozstawione niż w naszych zeszytach w jedną linię do polskiego (ノート w wyszukiwarkę obrazków Google). Widziałam też na sieci takie śmieszne zeszyty z trzema kolorowymi liniami, z dużymi odstępami pomiędzy, które chyba są do nauki angielskiego (英語ノート).

Torquemada napisał(a):
5. Jak powstają nowe wyrazy w postaci kanji, np. samochód, skoro sam znak kanji nie ma kompletnie żadnej analogii do swojej wymowy (o ile dobrze rozumiem, jest po prostu jakiś układ kresek, który przyjęło się wymawiać w różnych zestawieniach tak i tak, ale jeśli zrobię sobie nowe kanji, to jego wymowa będzie zależała kompletnie od mojego widzimisię)?


W dzisiejszych czasach, większość wyrazów zapożyczonych zostaje po porostu transliterowana na katakanę. Nowe kanji próbuje się tworzyć, ale bardzo rzadko (podobno jest gdzieś nawet jakiś konkurs na nowe kanji...?), a jeszcze rzadziej się one przyjmują. Na pewno tłumacz takich rzeczy nie robi. Co najwyżej może stworzyć nowy wyraz/nazwę z już istniejących kanji, zwykle jest to kombinacja znaczeń, a całe słowo czyta się jak oryginalne słowo z obcego języka, transliterowane na katakanę. Zwykle sprawia mi to trudność, pamiętanie że tę konkretną obcą kombinację kanji czyta się zupełnie inaczej niż poszczególne kanji.

Np. w Harrym Potterze są horkruksy. Czyli 分霊箱 po japońsku (część + dusza + pudełko). Słowo to jest czytane jak w oryginale, ホークラックス (Hookurakkusu). Ale np. mugole to już po japońsku zwyczajnie マグル (maguru). Widzimisię tłumacza?


Powrót do O japońskim